Od pewnego czasu uczestniczę w życiu kulturalnym głównie poprzez przeglądanie biuletynów informacyjnych przeróżnych „tworów” kulturotwórczych i właśnie tą drogą dotarła do mnie niezwykła wiadomość...

Warsztaty kultury w Lublinie zapraszają na „Mindware Technologię dialogu” a tam:

GLOBAL MIND” Artysta: Marcin Skrzypek (Polska) Gra w wartości

(...)Gra została opracowana w Ośrodku "Brama Grodzka - Teatr NN" na potrzeby warsztatów dla nauczycieli jako model ludzkiego życia. Idea gry wyrasta z faktu, że mamy w życiu ograniczone zasoby czasu, miejsca i środków, zatem musimy wybierać (...)

Ot prosta informacja tyle, że z podtekstem (jak to zwykle bywa). Pojęcie Gry jako modelu dialogu i istnienia wprowadziłem do sztuki w roku 1989. patrz dokumentację: www.gramozliwosci.art.pl. I w Lublinie jest to prawda raczej znana. Z Marcinem Skrzypkiem łączyła mnie współpraca przy okazji jego wersji Gry zwanej ”Gra w przestrzeń” i zakończonej pewnymi nieporozumieniami właśnie na temat praw do praw autorskich. Z owej współpracy powstał nawet film. Jego prosta i nie ukończona wersja „wisiała” na YouTube z ograniczonym statusem dostępu. Po przeczytaniu rewelacji o pochodzeniu gry „uwolniłem” trailer i można go obejrzeć pod adresem: http://youtu.be/maLGLfJvYoc

 

 

Film zawiera stosowne opisy dotyczące pochodzenia, autorów, czasu i miejsca akcji, podobne do tych jakie widnieją w opisach na YT. Jednak w mailu próbującym ustalić treści informacyjne oraz miejsce ewentualnej prezentacji czytam:

22.09.2010 15:02

Na koniec poproszę też o info:
Gra w Przestrzeń powstała w Ośrodku "Brama Grodzka - Teatr NN" w ramach Forum Kultury Przestrzeni. + logo Ośrodka

Pozdrawiam
Marcin

I o to logo ośrodka poszło!!! Uważałem, że byłoby nie moralne, żeby Twórca szerszej idei, który z własnej kieszeni finansuje film o jej kontynuacji umieszczał oprócz serii rzetelnych informacji reklamę ośrodka, który jest w sprawę zamieszany jako pracodawca twórcy. Ja zaś jako reżyser wybieram sobie własny kont widzenia przy zachowaniu wszelkich szykan wynikłych z praw autorskich.

Tu się myliłem!!!

Drobne złodziejaszki :)

Nastąpiła krótka wymian informacji:

  1. Pukar Roman: ...Film jest o TOBIE i tyle a że przypadkowo pracujesz tam gdzie
    pracujesz ...ani jestem fanem ani miłośnikiem Teatru NN. Mam swoje zdanie na temat tej
    działalności. (…) Nie no oczywiście, że informacje gdzie się to odbyło są i będą. Przecież ja
    nie neguje NN. w całej rozciągłości i to złośliwie. Plansza jest i będzie.

  2. Marcin Skrzypek Dystansując się tak radykalnie od mojego pracodawcy w odniesieniu do filmu stawiasz mnie w krępującej sytuacji odnośnie naszej dalszej współpracy i szans na konsumpcję owoców dotychczasowej współpracy.

 

Po tym sprawa ucichła. Przyjaciele i znajomi pukali się nawet w czoło, że kilka miesięcy pracy i gotowy film trzymam na półce z powodu „skrupułów”. No cóż, takie są prawa Gra!!!!

  • Nigdy nikogo nie zmuszaj do współpracy lub spotkania.

  • Każdemu pozostaw prawo wyboru

Wydawało mi się, że takie prawidła dotyczą całej kultury. Jak jednak widać to autonomiczne prawa Gry, nie przestrzegane już przez plagiatorów.

Hierarchia pomiędzy mną a panem dyrektorem ośrodka Brama Grodzka wydaje się oczywista. To On cytuje moje teksty na stronie ośrodka a jego pracownicy odwołują się do moich idei...

przykład: http://www.tnn.pl/rozdzial.php?idt=783&idt_r=3137 - Pukar Roman Ekologia miłości

 

***

 

Pora wyjaśnić, dlaczego anons w biuletynie, tak mną wstrząsną. Otóż wydaje się być on publiczną próbą przekroczenie Rubikonu, wedle zasady opisanej przez Marcina w jednej z wiadomości do mnie:

06.09.2010 13:26

(...)

Generalnie, najtrudniejszą kwestią jest - jak zapanować nad eksploatacją gry bez naruszania praw autorskich (nieformalnych). Zwróć uwagę, że już teraz każdy mógłby sobie takie gry organizować bez Twojego udziału, a nawet rozkręcić na tym biznes. Więc żebyś Ty mógł taki biznes rozkręcić, musisz określić warunki kupna takiej usługi i sprzedać ją na początek komukolwiek. (...)

Pozdrawiam
Marcin

Zabory się skończyły

Cała opisana sytuacja nie byłaby warta tego tekstu gdyby nie reprezentowała pewnej szerszej tendencji. Otóż zdaje się warto przypomnieć, że zabory się skończyły!!! Twórcy i intelektualiści nie wyjechali do Paryża i nie Tworzą na emigracji a pospólstwu nie wszystko się za darmo należy... Ta emigracyjno zaborowa sytuacja pozostała jednak w mentalności managerów kultury, którzy postrzegają siebie jako spirytus movens wszelkiego postępu. Bo idee to coś co można wzięć i wprowadzić w życie a finanse trzeba umieć posiąść!!!

Dlatego właśnie Dyrektor ośrodka Brama Grodzka może trząść codziennością tak bardzo, że twórcy wyrzekają się swoich praw. Warto zadać trzeźwiące pytanie, skąd wynika taka sytuacja?

Rewolucja której nie było...

Jest dla mnie niewyobrażalnym zaskoczeniem, że Polska nie jest obecnie światowym centrum kultury i intelektu... Naprawdę. Mieliśmy wszystko: sukces „solidarności”, ciśnienie zmian, które wymagało nowych definicji, przeobrażenia gospodarcze i społeczne na niewyobrażalną nigdy skale... I co? I nic... żadnego rozwoju, doganiamy Europę... W takich warunkach rodziły się rewolucje kulturalne. Kryzys jest największym kreatorem przemiany, domaga się bowiem nowych definicji. Upada dwubiegunowy porządek świata, wszystkie oczy skierowane na Polskę, czego chcieć więcej?
Taka okazja nie pojawi się nam już przez stulecia. A co czyni polska kultura miast definiować siebie i otaczająca rzeczywistość? Goni trupa.

  • Z jednej strony jak mniemam zadziałała właśnie mentalność zaborowa, bo wszystko co mądre i nowe odbywało się poza Nami i przychodziło z zewnątrz. Więc nie mieliśmy doświadczenia jak koegzystować z Twórcami faktycznie nowatorskich idei.

  • Z drugiej strony pokaźna rzeka pomocowych pieniędzy dedykowana na proste łatwo zatwierdzalne pomysły.

W ten sposób powstało ssanie na takie postacie jak managerowie kultury oraz na takie pokolenie, które obecnie określa same siebie:

  • Jestem młody gniewny i nie mam nic do powiedzenia.

Demony dialogu

Panie Marcinie, skoro się Pan czuje twórcą gry, czy Pan wie jakie w niej tkwią demony? Jakie demony tkwią w ogóle w dialogu?

Jest taki zwyczaj, by traktować dialog jako samo dobre a zaniedbywać zupełnie fakt, że dialog prowadzi do zmiany stanowiska i jeżeli jest szczery do zmiany obrazu świata. To bywa bardzo bolesne a taka zmiana nieumiejętnie skonsumowana może prowadzić do tragedii.

Przyznam się Panu dlaczego tak łatwo odpuściłem Nasz film i co było dla mnie najważniejsze. Pańska Gry stała się dla mnie zupełnie nie oczekiwanie „grupą kontrolną” potwierdzającą większość moich obserwacji. Patrząc przez okular kamery nie mogłem uwierzyć w to co widzę, w te emocjonalne podejście i te same mechanizmy jakie wywołuje Gra w Abstrakcje. Gra w przestrzeń jest prostą (lajtową – tak jak cola) wersją Gry a jednak wywołuje podobne emocjonalne reakcje. Materiał filmowy ma dla mnie niewyobrażalne znaczenie dokumentacyjne i porównawcze.

Badanie Gry zajęło mi ponad 20 lat i dopiero z perspektywy tego czasu i zawartych w nim doświadczeń dostrzegam jej rzeczywisty sens i wymiar; jest nim przejście ze stanu duchowych wyobrażeń opartych na transcendencji do stanu duchowego doświadczenia. Nie jest to miejsce by to tłumaczyć, polecę jedynie książkę „Żelazny Jan” traktującą w przystępny sposób o szeroko pojętej inicjacji oraz dojrzewaniu duchowym. Czyli o sferach nie specjalnie u nas znanych. Z Gry jednak nie dwuznacznie wynika (także dzięki obserwacji „Gry w przestrzeń” jako grupy kontrolnej), że stymuluje Ona taki rozwój, nie oszczędza jednak uczestniczenia w jej ciemnych stronach. W zamian otwiera duchowość na proste codzienne rozumienie, miast tego zagmatwania zwanego wysoką kulturą.

Mnie osobiście pomogła przez te najczarniej rejony przebrnąć w sposób na tyle skuteczny, że trudny do uwierzenia. Dlatego rozumiejąc te jasne jak i ciemne strony Gry i dialogu jestem ostrożny w jej propagowaniu. Uważam bowiem, że pierwej muszę stworzyć krawędziowe warunki tworzące przestrzeń bezpieczeństwa.

Tak jak panu pisałem, „niech Grają, prędzej czy później pojawią się pytania na które ja znam odpowiedź”. To co mnie rozdrażniło w Pańskim anonsie to fałszowanie historii i faktów.

Europa zakłada sobie pętlę na szyję

Kultura w Europie stała się przemysłem a biznes jak wiadomo proponuje to co „schodzi”. Biznes generalnie potrzebuje idei do odwołań, reklama musi mieć jakiś szerszy pułap z którego może czerpać. Szybko jednak ten pułap pożera i przetrawia szukając następnego świeższego, w ten sposób wyjadła już wszelkie wartości. Biznes ma jednak to do siebie, że sam nie jest w stanie ich generować.

To o czym dzisiaj pisze, czyli biznes kulturalny reklamujący się jako „Ten świat wyższy” próbuje pożreć rzeczywistą wartość Gry, spłycając ją. Ja to rozumiem, bo Gra to chwytliwy temat, łatwy w adoptowaniu i szybko chwytający. Tylko ten model „kultury” nie rozwiąże problemów.

Wyraźnie przyszło nam żyć w czasach przemiany; Europa zachłysnęła się swoją idylliczną wizją i obecnie się dławi jej praktycznymi konsekwencjami (Gra rynkowa również ma swoje ciemne strony). Stwierdzenie min. Rostowskiego o perspektywie wojny gdy rozpadnie się Euro w Parlamencie Europejskim jest dla mnie absolutnie czytelne. Nie skonsumowane emocje, nierozważny rozwój duchowy, prowadzą do „rozterek” a te wywołują chęć ucieczki, gdy jednak uciekniemy nie skonsumowane emocje pozostają i trzeba je skonsumować zamiennie. To w Grze sytuacja absolutnie zwykła i gdyby Pan miał odwagę choć raz zagrać byłoby to jasne. Łatwo jest tworzyć twory w oparciu o cudze doświadczenie, tylko proszę pamiętać, że cudze doświadczenie, to już jedynie informacja. Właśnie dla zrównoważenia rytmu Gry, stworzyłem pojęcie „Czterech dobrych gestów Gry”, które równoważą proces i stabilizują efekt końcowy. Meritum jest jednak doświadczenie Gry w Abstrakcję a nie warsztaty z informacji o niej.

TO co dzieje się na kontynencie Arabskim również nie wróży ciszy. Wyraźnie żyjemy w epoce przemiany a myśmy tej przemiany nie zrozumieli, nie odrobiliśmy pełnej lekcji z „Dnia świra” i ta przemysłowa kultura na te pytanie nie odpowie. Europa propagując ten model lekkostrawnej twórczości zakłada sobie pętle na szyje. Bo miast kultury na której się może oprzeć sama sobie, za Nasze pieniądze, kreuje prościutką fatamorganę.

 

Roman Pukar

Lviv 17 - 24 09 2011

List otwarty do „NN”

Od pewnego czasu uczestniczę w życiu kulturalnym głównie poprzez przeglądanie biuletynów informacyjnych przeróżnych „tworów” kulturotwórczych i właśnie tą drogą dotarła do mnie niezwykła wiadomość...

Warsztaty kultury w Lublinie zapraszają na „Mindware Technologię dialogu” a tam:

 

GLOBAL MIND” Artysta: Marcin Skrzypek (Polska) Gra w wartości

(...)Gra została opracowana w Ośrodku "Brama Grodzka - Teatr NN" na potrzeby warsztatów dla nauczycieli jako model ludzkiego życia. Idea gry wyrasta z faktu, że mamy w życiu ograniczone zasoby czasu, miejsca i środków, zatem musimy wybierać (...)

 

Ot prosta informacja tyle, że z podtekstem (jak to zwykle bywa). Pojęcie Gry jako modelu dialogu i istnienia wprowadziłem do sztuki w roku 1989. patrz dokumentację: www.gramozliwosci.art.pl. I w Lublinie jest to prawda raczej znana. Z Marcinem Skrzypkiem łączyła mnie współpraca przy okazji jego wersji Gry zwanej ”Gra w przestrzeń” i zakończonej pewnymi nieporozumieniami właśnie na temat praw do praw autorskich. Z owej współpracy powstał nawet film. Jego prosta i nie ukończona wersja „wisiała” na YouTube z ograniczonym statusem dostępu. Po przeczytaniu rewelacji o pochodzeniu gry „uwolniłem” trailer i można go obejrzeć pod adresem: http://youtu.be/maLGLfJvYoc

Film zawiera stosowne opisy dotyczące pochodzenia, autorów, czasu i miejsca akcji, podobne do tych jakie widnieją w opisach na YT. Jednak w mailu próbującym ustalić treści informacyjne oraz miejsce ewentualnej prezentacji czytam:

22.09.2010 15:02

Na koniec poproszę też o info:
Gra w Przestrzeń powstała w Ośrodku "Brama Grodzka - Teatr NN" w ramach Forum Kultury Przestrzeni. + logo Ośrodka

Pozdrawiam
Marcin

I o to logo ośrodka poszło!!! Uważałem, że byłoby nie moralne, żeby Twórca szerszej idei, który z własnej kieszeni finansuje film o jej kontynuacji umieszczał oprócz serii rzetelnych informacji reklamę ośrodka, który jest w sprawę zamieszany jako pracodawca twórcy. Ja zaś jako reżyser wybieram sobie własny kont widzenia przy zachowaniu wszelkich szykan wynikłych z praw autorskich.

Tu się myliłem!!!

Drobne złodziejaszki :)

Nastąpiła krótka wymian informacji:

 

  1. Pukar Roman: ...Film jest o TOBIE i tyle a że przypadkowo pracujesz tam gdzie
    pracujesz ...ani jestem fanem ani miłośnikiem Teatru NN. Mam swoje zdanie na temat tej
    działalności. (…) Nie no oczywiście, że informacje gdzie się to odbyło są i będą. Przecież ja
    nie neguje NN. w całej rozciągłości i to złośliwie. Plansza jest i będzie.

  2. Marcin Skrzypek Dystansując się tak radykalnie od mojego pracodawcy w odniesieniu do filmu stawiasz mnie w krępującej sytuacji odnośnie naszej dalszej współpracy i szans na konsumpcję owoców dotychczasowej współpracy.

 

Po tym sprawa ucichła. Przyjaciele i znajomi pukali się nawet w czoło, że kilka miesięcy pracy i gotowy film trzymam na półce z powodu „skrupułów”. No cóż, takie są prawa Gra!!!!

  • Nigdy nikogo nie zmuszaj do współpracy lub spotkania.

  • Każdemu pozostaw prawo wyboru

Wydawało mi się, że takie prawidła dotyczą całej kultury. Jak jednak widać to autonomiczne prawa Gry, nie przestrzegane już przez plagiatorów.

Hierarchia pomiędzy mną a panem dyrektorem ośrodka Brama Grodzka wydaje się oczywista. To On cytuje moje teksty na stronie ośrodka a jego pracownicy odwołują się do moich idei...

 

przykład: http://www.tnn.pl/rozdzial.php?idt=783&idt_r=3137 - Pukar Roman Ekologia miłości

 

***

 

Pora wyjaśnić, dlaczego anons w biuletynie, tak mną wstrząsną. Otóż wydaje się być on publiczną próbą przekroczenie Rubikonu, wedle zasady opisanej przez Marcina w jednej z wiadomości do mnie:

06.09.2010 13:26

(...)

Generalnie, najtrudniejszą kwestią jest - jak zapanować nad eksploatacją gry bez naruszania praw autorskich (nieformalnych). Zwróć uwagę, że już teraz każdy mógłby sobie takie gry organizować bez Twojego udziału, a nawet rozkręcić na tym biznes. Więc żebyś Ty mógł taki biznes rozkręcić, musisz określić warunki kupna takiej usługi i sprzedać ją na początek komukolwiek. (...)

Pozdrawiam
Marcin

Zabory się skończyły

Cała opisana sytuacja nie byłaby warta tego tekstu gdyby nie reprezentowała pewnej szerszej tendencji. Otóż zdaje się warto przypomnieć, że zabory się skończyły!!! Twórcy i intelektualiści nie wyjechali do Paryża i nie Tworzą na emigracji a pospólstwu nie wszystko się za darmo należy... Ta emigracyjno zaborowa sytuacja pozostała jednak w mentalności managerów kultury, którzy postrzegają siebie jako spirytus movens wszelkiego postępu. Bo idee to coś co można wzięć i wprowadzić w życie a finanse trzeba umieć posiąść!!!

Dlatego właśnie Dyrektor ośrodka Brama Grodzka może trząść codziennością tak bardzo, że twórcy wyrzekają się swoich praw. Warto zadać trzeźwiące pytanie, skąd wynika taka sytuacja?

Rewolucja której nie było...

Jest dla mnie niewyobrażalnym zaskoczeniem, że Polska nie jest obecnie światowym centrum kultury i intelektu... Naprawdę. Mieliśmy wszystko: sukces „solidarności”, ciśnienie zmian, które wymagało nowych definicji, przeobrażenia gospodarcze i społeczne na niewyobrażalną nigdy skale... I co? I nic... żadnego rozwoju, doganiamy Europę... W takich warunkach rodziły się rewolucje kulturalne. Kryzys jest największym kreatorem przemiany, domaga się bowiem nowych definicji. Upada dwubiegunowy porządek świata, wszystkie oczy skierowane na Polskę, czego chcieć więcej?
Taka okazja nie pojawi się nam już przez stulecia. A co czyni polska kultura miast definiować siebie i otaczająca rzeczywistość? Goni trupa.

  • Z jednej strony jak mniemam zadziałała właśnie mentalność zaborowa, bo wszystko co mądre i nowe odbywało się poza Nami i przychodziło z zewnątrz. Więc nie mieliśmy doświadczenia jak koegzystować z Twórcami faktycznie nowatorskich idei.

  • Z drugiej strony pokaźna rzeka pomocowych pieniędzy dedykowana na proste łatwo zatwierdzalne pomysły.

W ten sposób powstało ssanie na takie postacie jak managerowie kultury oraz na takie pokolenie, które obecnie określa same siebie:

  1. Jestem młody gniewny i nie mam nic do powiedzenia.

Demony dialogu

  • Panie Marcinie, skoro się Pan czuje twórcą gry, czy Pan wie jakie w niej tkwią demony? Jakie demony tkwią w ogóle w dialogu?

Jest taki zwyczaj, by traktować dialog jako samo dobre a zaniedbywać zupełnie fakt, że dialog prowadzi do zmiany stanowiska i jeżeli jest szczery do zmiany obrazu świata. To bywa bardzo bolesne a taka zmiana nieumiejętnie skonsumowana może prowadzić do tragedii.

Przyznam się Panu dlaczego tak łatwo odpuściłem Nasz film i co było dla mnie najważniejsze. Pańska Gry stała się dla mnie zupełnie nie oczekiwanie „grupą kontrolną” potwierdzającą większość moich obserwacji. Patrząc przez okular kamery nie mogłem uwierzyć w to co widzę, w te emocjonalne podejście i te same mechanizmy jakie wywołuje Gra w Abstrakcje. Gra w przestrzeń jest prostą (lajtową – tak jak cola) wersją Gry a jednak wywołuje podobne emocjonalne reakcje. Materiał filmowy ma dla mnie niewyobrażalne znaczenie dokumentacyjne i porównawcze.

Badanie Gry zajęło mi ponad 20 lat i dopiero z perspektywy tego czasu i zawartych w nim doświadczeń dostrzegam jej rzeczywisty sens i wymiar; jest nim przejście ze stanu duchowych wyobrażeń opartych na transcendencji do stanu duchowego doświadczenia. Nie jest to miejsce by to tłumaczyć, polecę jedynie książkę „Żelazny Jan” traktującą w przystępny sposób o szeroko pojętej inicjacji oraz dojrzewaniu duchowym. Czyli o sferach nie specjalnie u nas znanych. Z Gry jednak nie dwuznacznie wynika (także dzięki obserwacji „Gry w przestrzeń” jako grupy kontrolnej), że stymuluje Ona taki rozwój, nie oszczędza jednak uczestniczenia w jej ciemnych stronach. W zamian otwiera duchowość na proste codzienne rozumienie, miast tego zagmatwania zwanego wysoką kulturą.

Mnie osobiście pomogła przez te najczarniej rejony przebrnąć w sposób na tyle skuteczny, że trudny do uwierzenia. Dlatego rozumiejąc te jasne jak i ciemne strony Gry i dialogu jestem ostrożny w jej propagowaniu. Uważam bowiem, że pierwej muszę stworzyć krawędziowe warunki tworzące przestrzeń bezpieczeństwa.

Tak jak panu pisałem, „niech Grają, prędzej czy później pojawią się pytania na które ja znam odpowiedź”. To co mnie rozdrażniło w Pańskim anonsie to fałszowanie historii i faktów.

Europa zakłada sobie pętlę na szyję

Kultura w Europie stała się przemysłem a biznes jak wiadomo proponuje to co „schodzi”. Biznes generalnie potrzebuje idei do odwołań, reklama musi mieć jakiś szerszy pułap z którego może czerpać. Szybko jednak ten pułap pożera i przetrawia szukając następnego świeższego, w ten sposób wyjadła już wszelkie wartości. Biznes ma jednak to do siebie, że sam nie jest w stanie ich generować.

To o czym dzisiaj pisze, czyli biznes kulturalny reklamujący się jako „Ten świat wyższy” próbuje pożreć rzeczywistą wartość Gry, spłycając ją. Ja to rozumiem, bo Gra to chwytliwy temat, łatwy w adoptowaniu i szybko chwytający. Tylko ten model „kultury” nie rozwiąże problemów.

Wyraźnie przyszło nam żyć w czasach przemiany; Europa zachłysnęła się swoją idylliczną wizją i obecnie się dławi jej praktycznymi konsekwencjami (Gra rynkowa również ma swoje ciemne strony). Stwierdzenie min. Rostowskiego o perspektywie wojny gdy rozpadnie się Euro w Parlamencie Europejskim jest dla mnie absolutnie czytelne. Nie skonsumowane emocje, nierozważny rozwój duchowy, prowadzą do „rozterek” a te wywołują chęć ucieczki, gdy jednak uciekniemy nie skonsumowane emocje pozostają i trzeba je skonsumować zamiennie. To w Grze sytuacja absolutnie zwykła i gdyby Pan miał odwagę choć raz zagrać byłoby to jasne. Łatwo jest tworzyć twory w oparciu o cudze doświadczenie, tylko proszę pamiętać, że cudze doświadczenie, to już jedynie informacja. Właśnie dla zrównoważenia rytmu Gry, stworzyłem pojęcie „Czterech dobrych gestów Gry”, które równoważą proces i stabilizują efekt końcowy. Meritum jest jednak doświadczenie Gry w Abstrakcję a nie warsztaty z informacji o niej.

TO co dzieje się na kontynencie Arabskim również nie wróży ciszy. Wyraźnie żyjemy w epoce przemiany a myśmy tej przemiany nie zrozumieli, nie odrobiliśmy pełnej lekcji z „Dnia świra” i ta przemysłowa kultura na te pytanie nie odpowie. Europa propagując ten model lekkostrawnej twórczości zakłada sobie pętle na szyje. Bo miast kultury na której się może oprzeć sama sobie, za Nasze pieniądze, kreuje prościutką fatamorganę.

 

Roman Pukar

Lviv 17 - 24 09 2011