Gra to spotkanie z drugim. Tak więc opinie i recenzje są tu niezbędne. Zawsze proszę partnerów o ich zdanie o tym co przed chwilą zrobiliśmy. Często prosiłem także o recenzje, o głos w Grze.
Nieustająca dyskusja z Prof. Jadwigą Mizińską stanowią niezwykły przykład pogłębianego wnikania w Grę. Przez ponad 10 lat, grałem, rozmawiałem i prosiłem o recenzje. Wszystkie je tutaj zamieszczam.

Jadwiga Mizińska
UMCS Lublin

Gra :: sztuka wspólnego obrazu

1.
- Ryby uspokajają – powiedział Jędrek odkładając pędzel, po czym szybko spakował sprzęt wędkarski i udał się nad Wisłę.  Nawet nie spojrzał na obraz, który namalowali z Romanem siedząc naprzeciwko siebie przy stole w obrośniętej winogronem altanie. Za to wieczorem, po powrocie, przy kolacji wystąpił do Romana z pretensjami, że ten “zepsuł mu jego obrazek”. Bo, jak wyznał, zaplanował sobie namalować portret Karola Gustawa, poczynając od haczykowatego nosa i czarnych , zakręconych wąsów króla. Tymczasem pod koniec tam, gdzie miał figurować ów wąs pod królewskim nosem, widniała ... czerwona dziecinna parasolka.
Rozczarowanie, a nawet złość podobne do Jędrkowych, czyhają na każdego, kto przystępując z własnej woli, ba, wręcz z ochotą do GRY, ma nadzieję, że na białej kwadratowej planszy namaluje dokładnie to, co sobie wymyślił i zamierzył. I – że po jej zakończeniu pozostanie taki sam, jakim był, nim do niej usiadł. Albowiem siada naprzeciwko Drugiego, który z takimi samymi intencjami: namalowania swojego obrazka, przyłącza się do wspólnego przedsięwzięcia.

REKOMENDACJA 

Gra Romana Pukara nie jest grą w ogólnie przyjętym znaczeniu. 
Nie jest "grą", którą przeciwstawia się "życiu" jako coś niezbyt poważnego czemuś co absolutnie serio. W istocie podważa ona w ogóle taki podział i jego sensowność. Albowiem nie tracąc pewnych elementów zabawowych jednocześnie angażuje całego człowieka porusza nim do głębi, a czasem wstrząsa. Udział w Grze sprawia, że czujemy się kimś nieco innym po jej zakończeniu, przy czym ślady, już nie na kartonie a w sposobie patrzenia na siebie i innych okazują się trwałe i choć z początku sprawiają przykrość, z czasem objawiają zbawienne skutki.

dr. hab. Jadwiga Mizińska 
Wydział Filozofii i Socjologii UMCS w Lublinie 
Opinia o projekcie "Gra" Romana Pukara 

Gra Romana Pukara stanowi oryginalny i wyjątkowo użyteczny projekt prostego zabiegu przygotowującego pozytywny efekt wszystkiego typu negocjacji (ekonomicznych, politycznych etc). Jest ona oparta na przeświadczeniu, iż większość nieporozumień na poziomie komunikacji werbalnej wynika z nieświadomych negatywnych nastawień wobec partnera dialogu. 
Gra angażująca ekspnesję zmysłowa (plastyczni z uwagi na swoje reguły pozwala na wyładowanie agresji i empiryczne doświadczenie, iż warunkiem jakiegokolwiek konsensusu są wzajemne ustępstwa i poszanowenie minimum racji partnera. Ponieważ apeluje ona do naturalnych odruchów znanych każdemu z dzieciństwa - ekspresji plastycznej - może być stosowana w każdych warunkach, bez żadnego przygotowania i przy minimalnych kosztach. 
Warto ja polecić jako konieczne, przed wszelkimi "poważnymi" negocjacjami, przygotowanie psychologicznego klimatu i pozytywnego nastawienia partnerów do dialogu już na poziomie werbalnym. Walorem Gry, poza jej prostota i skutecznością jest element estetyczny i ludyczny, lekceważony w dotychczasowej praktyce. Zdecydowanie się na niewątpliwe zyski z zastosowania Gry w charakterze wstępu do negocjacji wymaga minimum środków i ryzyka oraz odrobiny poczucia humoru. W zamian odwołanie się do elementu zabawy gwarantuje powodzenie w kwestiach już całkowicie serio. Z całym przekonaniem polecam pomysł R. Pukara odpowiednim instytucjom, którym zależy na skróceniu czasu i na efektywności negocjacji.

Z GRĄ Romka Pukara związana jestem w sposób wyjątkowo osobisty. 
Długo namyślałam się nad tonem tej wypowiedzi, która będzie miała formę wyznania. Doszłam jednak do wniosku, że niekiedy trzeba pisać to, albo całkiem szczerze, albo - wcale. Rzecz przy tym nie w ekshibicjonizmie, lecz w potrzebie złożenia świadectwa własnych przeżyć, które równie dobrze mogą do GRY zachęcić, co zniechęcić. Jeśli zachęcic to tych, którzy cenią sobie przygodę, także - lub przede wszystkim - ze sobą samym; tych, którzy nie wzdragają się przed eksperymentami, przed grą własnym ciałem i własną duszą po to tylko, by poznać siebie. Zniechęcić natomiast tych, co lękają się swojego podziemia i strychu, woląc przebywać na stałe w posprzątanych do czysta salonach świadomości. Tych, którzy pragną udawać przed sobą i innymi, iż nie wiedzą, że wiedzą.

Los - to pojęcie już dziś zapomniane. 

Współczesny człowiek woli mówić i myśleć o Życiu, w pogoni za użyciem bacząc, by nie przeoczyć niczego z jego obietnic i darów. 
Zapomnieliśmy o Losie, ale Los nie zapomniał o nas. Daje o sobie znać w momentach katastrof - osobistych, grupowych, społecznych. Katastrofa, kataklizm - to właśnie sytuacje, gdy zapomniany Los przypomina o sobie w sposób dotkliwy. Stajemy wówczas pod jego ciosami osłupiali i obrażeni: dlaczego uderzają one akurat we mnie? 
Bólowi i obrazie towarzyszy gniew. Odrętwiała z przerażenia myśl zazwyczaj nadaje takim wrogim zdarzeniom losowym miano Przypadku. Czyli - czegoś nagłego, wyrwanego z łańcucha zjawisk przyczynowo-skutkowych, zabłąkanego i obłąkanego ogniwa.

Stefan Morawski 
emerytowany Profesor zwyczajny, 
Uniwersytet Warszawski 
 

REKOMENDACJA

Zapoznałem się z koncepcją p. Romana Pukara, dotyczącą aktów twórczych jako gry i spotkania prowadzących do wspólnego Miejsca, jakie ma być rezultatem kontaktu uczestniczącego. Koncepcja ta wpisuje się w istniejącą już praktykę artystyczną (czy też paraartystyczną), którą do naszej kultury wnieśli akcjoniści i happenerzy - nie wszyscy wprawdzie, ale najambitniejsi pośród nich - oraz w przykładach filozofowania teraz coraz bardziej wpływowa, którą określa się mianem postawy dialogicznej.
Nie wiem, czy to co p. Pukar osiąga, dałoby się nazwać sztuką, natomiast pewne jest, że potencjalnie otwiera on drogę do porozumienia midzyosobniczego, korzystając z komunikacji pozasłownej. 
Ponieważ słowne (dyskursywne) kontakty między ludźmi bywają bądź coraz to bardziej płaskie, bądź coraz trudniejsze ze względu na specjalizację językową, takie bezpośrednie spotkania twarzą w twarz przy budowaniu wspólnego "dzieła" mogą mieć wartość bezcenną. Zalecałbym każdej instytucji państwowej i publicznej sponsorowanie przedsięwzięć ramowo projektowanych przez p. Romana Pukara. Piszę "ramowo", gdyż liczy on, co wydaje się szczególnie inspirujące, na improwizowaną spontaniczność w trakcie poszukiwania owego Miejsca, które ma być punktem docelowym. 

Warszawa 15.09.1994